sobota, 12 marca 2016

WŁOSOWA AKTUALIZACJA I AKTUALNY PLAN PRZYSPIESZANIA POROSTU WŁOSÓW

Witam Was wszystkie serdecznie!

Trochę mnie tu nie było, ale postaram się nadrobić wszelkie zaległości. Miałam ogrom pracy u siebie w firmie i dlatego zaniedbałam bloga. Nie miałam siły nawet położyć się spać :)
Wszystko już na szczęście wróciło do normy.
Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że zamierzałam wytrwać przy nie farbowaniu włosów. Niestety nie wytrwałam :( W dalszej części będziecie mogli zobaczyć jaki kolor wybrałam i czym przeprowadzałam zabieg. Postanowiłam też wziąć udział w akcji u http://www.wlosynaemigracji.eu, czyli zapuszczamy się na wiosnę! :) Opiszę tu czego używałam by wspomóc moje kłaczki do szybszego wzrostu. Zapraszam! :)

Zacznę może od tego, że zmieniłam kolor włosów. Marzył mi się jednolity kolor, bo znudziło mi się już moje sombre, a i z odrostami ciężko mi było wytrzymać :( Zresztą mój naturalny kolor to mysi blond więc nie wyglądałam za ciekawie... Kupiłam farbę w odcieniu jasny kasztanowy brąz. Niestety nie przewidziałam tego, że na rozjaśnianych włosach farba może złapać mocniej.
Tak też oczywiście stało się w moim przypadku. Nie powiem, bo źle nie jest, ale dawno już nie widziałam siebie w tak ciemnych włosach. Farba na pewno jeszcze się wypłucze i rozjaśni, a póki co po półtora tygodnia od farbowania wyglądam tak :


Kolor wyszedł naprawdę ciemny, ale wiem, że jeszcze się bardziej "spierze" :)

Przejdźmy teraz do zapuszczania... Akcję zaczęłam na początku lutego, razem z innymi dziewczynami, które wzięły w niej udział. Moje włosy same bez żadnego wspomagania rosną standardowy 1 cm na miesiąc- czasem nawet trochę mniej :(
Postanowiłam więc wziąć się za nie porządnie i tak okrągły miesiąc stosowałam:

WEWNĘTRZNIE

  • łyżka oleju lnianego do twarożku lub jogurtu (sam jest po prostu okropny:))
  • siemię lniane dodawane do płatków owsianych, musli itd.
  • suplementacja magnezem oraz witaminą D
  • codziennie kubek skrzypokrzywy
  • drożdże- codziennie pół kostki rozpuszczone w wodzie 
ZEWNĘTRZNIE

  • wcierka z kozieradki 


Jak widzicie, trochę tego było przez cały miesiąc. Starałam się być konsekwentna i nie omijać żadnego z wyżej wymienionych punktów.  Myślę, że się opłaciło bo pierwszy miesiąc przyniósł naprawdę dobre efekty:). A o to porównanie:



Zdjęcia nie są wykonane z tej samej odległości i perspektywy, ale myślę, że wszystko ładnie widać :)
Zdjęcie w blondzie jest wykonane dokładnie 29 stycznia, natomiast w brązie było robione 2 marca po farbowaniu jakoś. Nie mierzyłam włosów przed, więc nie wiem ile urosły, ale gołym okiem widzę, że sporo! :) W styczniu ścięłam jakieś 5 cm i widzę, że już niewiele mi brakuje do poprzedniej długości. Choć końce znów zaczynają być w nie najlepszej formie :(
No ale nie ma tego złego... Jeśli dalej będą rosły w takim tempie to znów je podetnę :)
A tym czasem jestem już w połowie kolejnego miesiąca włosowego wyzwania...
Mam nadzieję, że dostaną jeszcze turbo przyspieszenia przez te dwa tygodnie, bo zmieniłam trochę strategię :) Trzeba eksperymentować, ale o tym w kolejnym podsumowaniu.

A jak u Was z włosami na wiosnę? Planujecie jakieś zmiany fryzur? Zapuszczacie? A może radykalne ciach? Pochwalcie się w komentarzach! :)






Pozdrawiam
Marta

6 komentarzy:

  1. Świetny wynik w zapuszczaniu;) Ja mam ochotę spróbować tej drożdżowej kuracji;) A olej lniany piłam, i mój patent to zatkanie nosa, wtedy nie czuć zapachu ani smaku więc idzie szybko i gładko;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedyś bardzo dbałam o włosy i wyszły na prosta, teraz znowu musze do tego wrócić... siemię lniane uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo innej perspektywy i odzienia, faktycznie widac, ze ladny przyrost osiagnelas - gratuluje :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow pięknie udało Ci się zapuścić włosy :D Gratulacje i pozdrawiam ciepło w Święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. len mielony lubię dodawać do jogurtów i sałatek :)

    OdpowiedzUsuń