piątek, 1 stycznia 2016

SIEMIĘ LNIANE- CUDOWNY ŚRODEK NA POROST WŁOSÓW I NIE TYLKO

Nowy Rok, nowa energia i nowy wpis! :)
Już od jakiegoś czasu planowałam napisać ten post, ale chciałam najpierw zebrać wystarczające informacje, bo czułam się w tej kwestii nie do końca doinformowana :)
Siemię lniane, a także wszelkie jego pochodne (czyt. olej lniany ) wpływają cudownie na nasze włosy ale nie tylko. Zyskuje na nim także nasza skóra i zdrowie. Jeśli Was zainteresowałam choć trochę, to zapraszam do dalszej części postu...






Na początek może opowiem co nieco o tych malutkich ziarenkach.
Nasiona lnu to nic innego, jak produkt powstały dzięki uprawie lnu zwyczajnego.  To takie niebiesko- fioletowe małe kwiatuszki :) Nasionka są bardzo małe, w kształcie są płaskie, a ich barwa jest szaro brązowa. Ziarenka mają zdolność do pęcznienia po zalaniu ich wodą. Wytwarzają wtedy taki kisielek, ktory wykorzystywany jest m.in w medycynie oraz kosmetyce.

Nasiona lnu są bogate w różne witaminy oraz składniki mineralne:

  • zawierają wielonienasycone kwasy tłuszczowe OMEGA -3 (ilość podobna do zawartości  ich w rybach)
  • witamina E
  • witaminy z grupy B
  • cynk
  • magnez
  • żelazo
  • kwas askorbinowy
  • lecytynę
  • flawonoidy
  • fitoestrogeny
Muszę Wam przy tym powiedzieć, że ziarenka lnu są dość kaloryczne, ponieważ jedna łyżeczka zawiera około 46 kcal. Tak, czy inaczej jest to znikoma ilość kalorii w porównaniu z tym ile dobrego dla naszego organizmu niesie.

Zacznijmy od właściwości zdrowotnych :
Paradoksalnie, mimo dużej kaloryczności, spożywanie siemienia lnianego połączone z właściwym odżywianiem, prowadzi do utraty wagi.  Kiedy mamy problemy żołądkowe warto przygotować sobie kisiel z łyżki ziaren zalanych wodą. Działa on osłaniająco na układ pokarmowy. Jeśli zjemy go razem z ziarenkami to otrzymamy efekt lekko przeczyszczający, ponieważ ziarenka wzmagają ruchy jelit.

Len ma właściwości silnie nawilżające. Dlatego jest tak ceniony w kosmetyce. Idealnie pielęgnuje spękaną i wysuszoną skórę. Cudownie potrafi nawilżyć włosy.
Siemię lniane można stosować na wiele sposobów, jeśli chodzi o pielęgnację włosów to ja stosuję je na parę metod:

  • kiedy olejuję włosy przed tym pokrywam je glutkiem z siemienia lnianego. Zalewam 1 łyżkę szklanką wody i gotuję 10 min. Włosy po takim zabiegu są pięknie nawilżone i błyszczące. Wywar z siemienia nawilża włosy, a olej to nawilżenie zatrzymuje wewnątrz włosa.
  • stosuję jako płukankę do ostatniego płukania włosów. Łyżkę siemienia zalewam szklanką wody i gotuję chwilę. Przecedzam przez sitko i rozwadniam kisiel drugą szklanką letniej wody. Dzięki temu zabiegowi włosy stają się sprężyste i mega nawilżone. Niestety schną nieco dłużej, ale myślę, że to nie problem :)
  • z siemienia można wykonać żel lniany. Dwie łyżki ziarenek zalewam wodą i gotuję do powstania gęstego żelu. Przecedzam przez sitko i układam na taki żel włosy, gdy chcę wydobyć z nich większy skręt.
  • maseczka do włosów. Konsystencja podobna do żelu lnianego. Można rozrzedzić odrobiną wody by lepiej się nakładała, ale nie ściekała z włosów. Trzymamy na głowie dowolnie długo i spłukujemy. Ja często taką maskę wzbogacam różnymi półproduktami np. hydrolizowaną keratyną. Potrafi naprawdę u mnie zdziałać cuda :)
  • olejowanie włosów olejem lnianym. Wspaniale uelastycznie włosy. Przestają sie łamać. O jego właściwościach chciałabym napisać w osobnym poście :)

Na koniec chciałabym napisać o rzeczy chyba najważniejszej, czyli wpływie na porost włosów.
Spożywając siemię lniane dostarczamy organizmowi składników potrzebnych do odżywienia skóry, paznokci i właśnie włosów. Myślę, że to w dużej mierze dzięki zawartości witamin z grupy B, a także cynkowi. Włosy, aby rosły potrzebują być wspomagane od środka, nie tylko zewnętrznie.

Na własnym przykładzie mogę Was zapewnić, że siemię przyspiesza porost włosów. Przez ostatni miesiąc picia glutka włosy urosły mi o jakieś 2,5 cm. Przy czym standardowe tępo ich wzrostu to niecały 1 cm na miesiąc. Także progres jest :).

Nie pozostaje mi nic innego, jak iść zagotować sobie kubek tego wspaniałego na wszystko napoju :).
Was też gorąco zachęcam do spożywania go, nie tylko ze względu na włosy ale także na cały organizm! Przy regularnym stosowaniu zobaczycie napewno poprawę w wyglądzie skóry, włosów i paznokci. Na pewno też poczujecie się lepiej! :)

Na koniec jeszcze zdjęcie moich włosów po płukance z siemienia lnianego :) Wykonane bez flesza.

Na czubku głowy widać masę odstających baby hair :)




A może pijecie już siemię lniane? Zauważyłyście u siebie już jakieś pozytywne zmiany? Pochwalcie się w komentarzach :)

Pozdrawiam
Marta



5 komentarzy:

  1. witam:) z ciekawości przeczytałam wszystkie informacje:) uwielbiam olej lniany (olejowanie) a siemie..? hmm. Gluta niestety nie dałam rady jesc mimo zalecen trychologa (ze niby na kanapke) poprostu blleee i fujj:) ale jem codziennie (oczywiscie w teorii :P) małą łyzeczke tak poprostu z paczki i smakuje spoko ,troche jak słonecznik . na włosy nie nakładałam tego glutka i przyznam ze mnie zainspirowałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej kochana, ja też stosunkowo niedawno odkryłam możliwości glutka na włosach i przyznam że jestem mega zachwycona :) spróbuj tez olejowania na glutek. Olej zatrzyma we włosach nawilżenie, które dostały dzięki żelu z siemienia. A co do kuracji wewnętrznej.. Może spróbuj pić olej lniany? Ja pije 2 łyżki dziennie na przemian właśnie z ziarenkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boze ,powinnas podciac wlosy, jak mozna takie siano nosic. Wiem ze szewc bez butow chodzi, ale jak mozna blog o pielegnacji wlosow zakladac I zdjecia z takimi zniszczonymi sianowatowymi koncami publikowac. Powiem tyle, na slowo nie uwierzylabum twoim poradom, bo patrzac na stan twoich wlosow , albo nie dzialaja, alobo ich na sobie nie stosujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, najłatwiej hejtować jak się jest anonimowym :) Pozdrawiam plującą jadem! :)

      Usuń
  4. Cześć! świetny artykuł :) trafiłam na Twojego bloga szukając informacji na temat sporzadzania tej magicznej mikstury na porost włosów ;) czy mogłabyś napisać dokładnie jak przygotowywalas kisiel? Kupilam zmielone siemie, ale widzę że jednak stosowalas ziarenka. W jakich proporcjach woda i ziarenka? I zalewasz je wrzątkiem czy w garnku doprowadzasz do wrzenia i tak gotujesz ileś minut? Bylabym bardzo wdzieczna za podpowiedź:) Pozdrawiam serdecznie, Oliwia :)

    OdpowiedzUsuń